Praca i serwis internetowy

By | Grudzień 1, 2009

Czyżbym miała jakieś zdolności prorocze? Casting, na który poszłam, poszukiwana była bardzo dużej ilości osób. Miała to być jakaś tam praca i reklamował ten kasting znany serwis internetowy.

Właściwie to każdy miał wykonane zdjęcie, które wraz z wypełnioną przez niego ankietą, było dołączane do bazy danych. Szukali ludzi do seriali, które można było obejrzeć w popołudniowej telewizji. Mnie, jako studentowi, czasu na oglądanie telewizji pewnie by starczyło, ale nie miałam telewizora. Na castingu wylosowałam do odegrania scenę złości. To wcale nie było trudne, zwłaszcza w tym dniu. Wystarczyło, że pomyślałam sobie ogłoszenia o pracę – a już byłam zła.

Dzięki temu bardzo wiarygodnie udało mi się odegrać scenę. Potem ładnie mi podziękowano i powiedziano, że przez Internet zostaną poinformowana o chęci podjęcia współpracy. A gdzie rola dla mnie? Idąc na ten casting już widziałam się na planie filmowym. Wróciłam rozżalona do domu, ale już następnego dnia rano, napisano do mnie, że szukają żywej publiczności do programu i proponują mi współpracę i to ma być ta dobrze płatna praca w Warszawie. Co prawda nie o takiej pracy myślałam idąc na casting, ale dobre i to. Zwłaszcza, że ta praca było dobrze płatna, a wystarczyło tylko siedzieć i klaskać.

Dodaj komentarz